Patrzysz na wiadomości znalezione dla słów: Ich Troje Pokaż swoją twarz
·
Ja nie mam ulubionych zespołów, tylko ulubione piosenki poszczególnych zespołów
NP. ->Jakarta - One Desire (A nie Supersatar) ->Petey Pablo - Show me that money (tylko to) ->Ich Troje - Pokaż swoją twarz (reszta to badziew MOIM ZDANIEM, żeby nie było) I jeszcze jedno, czy mógłby ktoś dać link do filmu czy czegoś, bo chcę się nauczyć układu tanecznego do <Petey Pablo - Show me that money>
|
Podobało mi się szerokie spojrzenie na uzależnienia. Przecie wszystko może uzależnić nie tylko prochy. To jeden z tych filmów, które bym pokazała "ku przestrodze" bo pokazuje, że niby jest fajnie ale koniec jest...no brak mi słów nawet. Mnie osobiście do końca przekonało że to złoo. Kolejnym takim filmem byłby Trainspotting.
Właśnie wiedziałam że znam tę twarz to Leto, ale śpiewa cienko.. Poza tym jak on grał w tym filmie to 13 emo słuchały Iś troje i jakby się je zapytać kto to, to wiadomo:)
Ellen B. zagrała poruszająco, obok Sally Fields to jedyna kobieta, która swoją grą mnie poruszyła.
No a muzyka to miodzio normalnie. Koleżanka podrzuciła mi orginalne "Requiem" (różnica: na filmie nie ma tenorka zawodzącego w tle) ale tną ze mną w... no wiecie w co, bo nie wiem kto to skomponował.
|
Ryuna spojrzała uważnie na niego, jakby nad czymś myślała. - Pocieszyłeś mnie... Mogłam wybrać to durne polowanie, mniej zachodu. Jęknęła cicho w myślach, ale jedyna, co mogła teraz robić, to tylko przeklinać własną głupotę. Schowała twarz w dłoniach, myśląc nad słowami chłopaka. Troje zwykłych ludzi... - Najgorsze jest to.. Że nie będziemy mogli nikogo zabić. To zadanie jest a`wykonalne. Po prostu, nie do przejścia. A na pewno nie na ich poziomie. Jednocześnie, jest to pewno jedna jedyna misja, aby pokazać sensei`owi własne umiejętności. Dziewczyna odstawiła dłonie od twarzy i spojrzała przed siebie uważnie. - W razie, gdyby było niebezpiecznie... Wy wracacie do wioski, ja próbuję coś zdziałać. Lider jest odpowiedzialny za swoich ludzi. Tak więc ona, najmłodsza stażem i najmniej doświadczone jest odpowiedzialna za dwóch chłopców, silniejszych od niej. Ironia...
|
Byłem na "Monachium" już na premierze jednak jakoś nie było kiedy napisać. Na początku napiszę jedno - film jest warty obejrzenia. Spielberg naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył.
Ale od początku - jak już wiemy film opowiada o vendetcie Izraelczyków na Palestyńczykach stojących za monachijskim (w Berlinie ) zamachem terrorystycznym. Likwidują mianowicie co ważniejszych członków organizacji "Czarny Wrzesień". Mamy więc film na zasadzie "Kill Bill". Czyżby?
Oczywiście nie będę zdradzał fabuły w każdym razie obraz Spielberga nie jest tak prostolinijny. Twórca E.T. pokazał swoją drugą twarz znaną chociażby z "Listy" i nie serwuje już nam ckliwych momentów typu "A.I.". Film zmusza do myślenia i próbuje odpowiedzieć na pytanie - kto ma rację w konflikcie palestyńsko-izraelskim?
Eric Bana jako główny bohater sprawdził się w tej roli IMHO w 100% (może też dlatego, że od czasu Troi mam słabość do tego aktora?). Nie pasował mi trochę do roli Daniel "Bond" Craig jednak dało się przeżyć.
Jak już mówiłem reżyseria stoi na najwyższym poziomie (w końcu to Spielberg ), zdjęcia o ile się nie mylę robił Kamiński - są świetne. Muzyka - John Williams - to wystarczy za recenzję. Polecam każdemu w szczególności osobom interesującym się nie tylko tym co się dzieję na naszym rodzimym podwórku.
|
"Pokaż swoją twarz" nie oglądałam, a nawet jeślibym oglądała to bym się do Ich Troje nie zraziła. Lubię ich piosenki, czy się to innym podoba czy nie TT
|
ZIMNY PRYSZNIC napisał: Dla mnie żadna niespodzianka... Prawybory we Wrześni wygrała Platforma bo generalnie jest mocna. Wysoka pozycja Samoobrony wyniknęła z tego, że użyto tam olbrzymie środki na promocję: Trubadurzy, Ich Troje, Lepper tańczący, skaczący, gardłujący, podpisujący, fotografujący, obiecujący (gruszki na wierzbie), rozdano niezliczoną ilość krawatów, które młodzi, mało jeszcze kumaci ludzie nosili "dla jaj", bo to śmieszne jest... A zarówno Ich Troje jak i Trubadurzy z piosenką, która w tekście sugeruje kopnięcie kogoś w d... czy jakoś tak, pasują do wiejsko - przaśnych klimatów... Z kolei PiSu wcale nie było bo nie brali udziału w tej szopce to i doraźny wynik kiepski... Jaki ty jestes madry, dlaczego jeszcze meczysz sie na forum skoro zawsze umiesz wszystko wytlumaczyc? Jak nie wyjdzie w wyborach to napiszesz... no bo niska frekwencja, no bo sterowiec PiSu nie wystartowal, bo Kaczynski mial zly krawat... Z tego co sie orientuje to byly to juz czwarte kolejne prawybory we Wrzesni i nigdy nikt sie nie bal stanac twarza w twarz z wyborcami. Tylko w tym roku mamy jakies dziwne hece, ze te prawybory sa zle, ze tamte jeszcze gorsze. Lepiej sugerowac sie sondazami pokazywanymi w prawicowej TV. Bo jakie wyniki ma pokazac prezesio tv publicznej (byly dzialacz PO)? Sondaze przeprowadzane sa na nie reprezentatywnej grupie wyborcow i tyle. Czy kiedys slyszeliscie o sondazach jednodniowych przeprowadzonych przez telefon? Nigdy nie bylo takich szopek. Zawsze w TV pokazywali dokladne sondaze z uwzglednieniem np. jakie grupy spoleczne glosuja na jakie partie. W tym roku tego nie ma. Ale po co sie mecze jak zaraz wszechwiedzacy zimny napisze swoja wersje. PS Pamietaj, ze prawda lezy zawsze po srodku, a nie tylko z prawej strony
|
Ej no ! ja sie nie wstydze pokazac twarzy ;P ( ,,pokaz swoja twarz,Swa prawdziwa twarz'' P.S nie lubie Ich Troje ;P) tylko nie mam gdzie zamiescic zdjecia a fotka.pl sie u mnie wlanela na leb na szyje
|
wiem, ale Ozzy jest brzydki ": pokaz swoja twarz, pokaz ile w sobie masz!"-cytat Ich trojenie mow wiecej ze jest brzydki innym sie moze podobac..lub bedzie pociagajacy.....!
|
| A chrzescijanstwo nie?
Chrzescijanstwo - nie!
| W chrzescijanstwie tez kazdemu zostanie odplacone, niebem albo pieklem.
Niebo to ogladanie Boga twarza w twarz i wspoluczestnictwo w Boskiej naturze. Stajemy sie czastka Boga, nie tracac przy tym wlasnej indywidualnosci. Stajemy sie partnerami Boga, bo o to mu w koncu chodzilo. Taki byl jego plan dla kazdego czlowieka. Kazdy czlowiek ma stac sie Bogiem, rownym Bogu.
W tej chwili glosisz herezje, niezgodne z nauka KK, i nie odpowiadasz na moje zdecydowanie sluszne z punktu widzenia katolicyzmu twierdzenie, ze kazdemu zostanie odplacone niebem albo pieklem. Tak czy nie Peterka? Wierzysz w to? | Co wiecej chrzescijanstwo jest bardziej odwetowa religia niz religie | wyznajace reinkarnacje,
To nieprawda! Dowod masz na tej grupie. Wszyscy, ktorzy wierza w reinkarnacje narzucaja ja innym na sile. Wmawiaja mi nieustannie, ze ja tez musze inkarnowac. A to bzdura.
A mi xianie wmawiaja, ze trafie do piekla, a to tez bzdura. Nikt Ci nic nie wmawia. jak atakujesz ten swiatopoglad, ludzie sie bronia i to zrozumiale, to wszystko. Odwrotnie jest w chrzescijanstwie. Tu po zbawienie nalezy "siegnac" osobiscie. I nie przymusza sie innych do tego, aby MUSIELI uwierzyc w to i aby zbawienie z grzechow mialo ich dotyczyc.
Musza. Znow nie znasz swojej religii. Tylko ci, ktorzy uwierza i przyjma Jezusa jako swego Pana bla bla bla zostana zbawieni. Bez uwierzenia nie ma zbawienia. Poza tym to w xianstwie przywiazuje sie wielka wage do łaski, ktora nie jest zalezna od czlowieka, lecz jest darem rozdawanym przez Boga wedle jegowidzimisie, zas uczynki sa drugorzedne. W reinkarnacji wszystko zalezy od uczynkow, w xianstwie wpycha sie w to jeszcze elelment niemalze losowo rozdawanej łaski. | poniewaz w nim kara piekla jest wieczna,
Kiedys porownywalem pieklo (to takie wspolczesne porownanie) do stanu w jakim znajduje sie kosmonauta, ktoremu peknie lina laczaca go z macierzystym statkiem kosmicznym. Zaczyna sie wtedy dla niego wieczne oddalanie. I to nie Bog skazuje czlowieka na pieklo. Kto tak mowi, ten gada PIERDOLY! Czlowiek sam skazuje sie na pieklo.
Mowisz o piekle jako o stanie duszy, ja mowie o fizycznym miejscu. Ze stanem duszy jest tak, ze zyje od dosc dawna bez Boga, w kazdym razie bez xianskiego Boga, i znam wielu ludzi, ktorzy czynia to samo, a moj stan duszy zbliza sie coraz bardziej do czegos przypominajacego wewnetrzne niebo, a nie pieklo. O jakim piekle mowisz - o tym z "jeziorem ognia" po smierci? | zas do | nieba dostac sie trudno
Przeciwnie. To bardzo proste. Przebaczenie wszystkich grzechow uzyskujesz natychmiast po ich wyznaniu. Nie ma zadnych warunkow wstepnych ani koniecznosci odplaty. Nalezy jednak isc odtad "sladami Chrystusa", nasladujac Go we wszytkim. To jest tak, jakby ktos pokazal ci wlasciwa droge do celu. On zaprowadzi cie do Boga i do pelni Boskosci, o ile z niej nie zboczysz.
Peterka do jasnej cholery - jak ty nie znasz wlasnej religii, to zal patrzec. Wezze Ewangelie i Dzieje Apostolskie, otworz, poczytaj sobie te kawalki o waskiej brami i o tym, ze wielu zawolano i ze niewielu wybrano - z Biblii jasno wynika, ze zbawiona bedzie dosc powazna mniejszosc, nawet mniejszosc tych, ktorzy sie beda o to starali. Co zreszta jest calkiem sensowne. - natomiast w reinkarnacji zawsze ma sie jeszcze | mozliwosc pogorszenia lub polepszenia swojej sytuacji.
I to jest cale nieszczescie reinkarnacji!
Dlaczego? Ty bys chcial zrobic raz i sie lenic. A tymczasem dokonujemy wyborow nie tylko w wielkich, uroczystych chwilach, ale przede wszystkim w naszym codziennym zyciu, w kazdej chwili, kazda nasza mysla. Pozostac w tym nieskazitelnym - to jest dopiero wyzwanie. Trudniej byc dlugodystansowcem, Peterka, zas wyznawcy reinkarnacji sa wlasnie dlugodystansowcami. | Reinkarnacja nagrody | i kary stopniuje
Ach coz za okrucienstwo!
Sprawiedliwosc. Czy sadzisz, ze byloby sprawiedliwe, gdyby w szkole wszystkie dzieciaki, sie sa jeszcze szostki, a cala reszta paly? Czy to byloby sprawiedliwe czy tez sprawiedliwsze sa dwoje, troje, czworki... stopniowanie? Powiedz mi! Proponujesz wprowadzenie dwustopniowej skali ocen? Zaiste bylby to ciekawy eksperyment pedagogiczny! ;-) pozdr Bast
|
Dodam jeszcze że tych troje osób w okazało bardzo duże zrozumienie. Szczególnie jestem wdzięczny dziewczynie która bardzo mnie wspomaga w mojej pracy nad sobą. Dopiero teraz odkrywam jej prawdziwą osobowość. Aby do niej dotrzeć zrobiłem krok jako pierwszy tzn. Powiedziałem niemal całą prawdę o sobie, wyjaśniłem jej co mnie zraniło w jej zachowaniu, ale bez agresji z mojej strony. Okazuję się, że odkąd jestem uczciwy ta kobieta staję się mi bliższa niż kiedykolwiek. Wniosek mam taki. Prawda i uczciwość zawsze przyniosą jakieś korzyści. Staram się tez panować nad złymi myślami i przekonaniem o sobie. Po prostu zapisuje je w zeszycie i oceniam jakie mam na to dowody, czy jest mi to potrzebne i czy jest to realne. Trochę inaczej patrzę na swoje błędy ( jako zdarzenie przeszłe którymi przylepiam etykietę "błędy" po tym wydarzeniu Mam do niech pełne prawo jaklo człowiek i mogę z nich wyciągnąć wnioski na przyszłość i nie ma sensu się nad nimi użalać) i często zamieniam słowo " powinienem" słowem "chce" albo "Chciałbym" to daje mi więcej elastyczność w razie, gdy coś nie pójdzie po mojej myśli.
Poza tym jak mam gorszy humor to czytam to"
Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany, jak się czuje, powiedziałby:
- Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!
Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Bardzo mnie to zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i zapytałem:
- Nie rozumiem, jak można być tak pozytywną osobą przez cały czas? Jak ty to robisz?
Michał odpowiedział:
- Każdego ranka, gdy się budzę, mówię sobie >Michał, masz dzisiaj dwie możliwości - możesz mieć dobry humor, albo możesz mieć zły humor<. I wybieram dobry humor. Za każdym razem, gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą, albo wyciągnięcie z tego jakiejś lekcji. Za każdym razem, gdy ktoś przychodzi do mnie ponarzekać, mogę wybrać albo zgodzenie się z jego zdaniem, albo pokazanie mu pozytywnej strony sytuacji...
- Zaraz! To nie jest takie proste! - zaprotestowałem
- Ależ tak, to właśnie tak jest - odpowiedział - życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz, jak zareagujesz na daną sytuację. To ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym, albo złym humorze. Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.
Zapamiętałem, co powiedział wtedy Michał. Krótko potem straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie tamte słowa, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.
Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek - spadł z rusztowania z wysokości prawie 20metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został wypisany ze szpitala z wszczepionymi w kręgosłup metalowymi prętami...
Spotkałem go około sześciu miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem, jak się czuje, odpowiedział:
- Gdyby było lepiej, chyba bym nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?
Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku...
- Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to moja córka, która niedługo miała się urodzić. - odpowiedział Michał - Później, gdy leżałem już na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości - mogę żyć, albo umrzeć. Wybrałem życie!
- Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności? - naciskałem.
A Michał kontynuował - Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, gdy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek. W ich oczach wyczytałem "Facet juz nie żyje!" -Wiedziałem, że muszę coś zrobić...
- I co zrobiłeś? - spytałem.
- Była tam taka duża pielęgniarka, wykrzykująca do mnie różne pytania. Zapytała, czy jestem na coś uczulony. Odpowiedziałem, że tak... Lekarze i pielęgniarki przerwali swoje czynności, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i wykrzyknąłem "Na grawitację!". Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem "Wybieram życie! - operujcie mnie jak żywego, a nie martwego"
Michał przeżył, dzieki umiejętnościom lekarzy i pielęgniarek, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim.
Masz teraz dwie możliwości:
1)Wyrzucić z pamięci tę historię
2)Opowiedzieć ją ludziom, na których Ci zależy
|
------------------------------------------------------------   Julia Jentsch miejsce urodzenia: Berlin, Niemcy data urodzenia: 1978-02-20 Ta młoda aktorka, do niedawna znana tylko w swojej ojczyźnie, właśnie stoi u progu międzynarodowej kariery. Do aktorstwa podeszła jednak profesjonalnie i oprócz powołania posiada również stosowne wykształcenie. Ukończyła Hochschule für Schauspielkunst "Ernst Busch" w Berlinie, posiada również doświadczenie teatralne (jest członkinią trupy teatralnej Münchner Kammerspiele), w tym ma na koncie prestiżowe role w sztukach Szekspira, Eurypidesa i Sofoklesa. W filmie Jentsch zadebiutowała rolą Karin - przyjaciółki głównej bohaterki, w telewizyjnych „Grzesznych pocałunkach” (1999). Zaraz potem przyszła już główna rola w komedii romantycznej „Mein Bruder, der Wampir” (2001), a także rólka w „Julietta” (2001) dramacie skierowanym do młodszej części publiczności, bowiem tłem dla dramatu trojga nastolatków jest berlińskie Loveparade. Sławę zdobyła w 2004 roku rolą w filmie skierowanym dla młodzieży „Edukatorzy”. Partnerował jej kolejny idol młodzieży Daniel Brűhl wsławiony rolą w "Goodby, Lenin". Młodzieżowy manifest przeciwko leniwemu bogactwu zdobył ogromną popularność, także poza granicami Niemiec, premierę bowiem miał na festiwalu w Cannes. W tym samym roku na chwilę pojawiła się w kolejnym nagłośnionym przedsięwzięciu, które było o wiele bardziej kontrowersyjne niż buntowniczy „Edukatorzy”. „Upadek” to opowieść o ostatnich dniach Hitlera, film który postawił sobie ambicje pokazania ludzkiej twarzy potwora. Kolejną ważną rolą okazuje się występ w „Krainie śniegu” (2005), gdzie Jentsch kreśli pogłębiony psychologicznie portret wrażliwej kobiety. Partnerował jej gwiazdor robiący karierę w Hollywood Thomas Kretschmann. Prawdziwy przełom, a zarazem okazja by Jentsch miała możliwość zaprezentowania pełni swojego talentu była tytułowa rola w dramacie „Sophie Scholl - ostatnie dni” (2005), opowieść oparta na prawdziwych wydarzeniach z 1943 roku, gdy grupa młodych Niemców sprzeciwiała się propagandzie hitleryzmu. Film oddaje nie tylko bohaterstwo i idealizm młodej dziewczyny, ale również jej nieugiętą postawę i niewinny idealizm, który doprowadził ją do śmierci. Aktorka za swoją rolę została obsypana nagrodami: dostała Srebrnego Niedźwiedzia na Berlińskim Festiwalu Filmowym, Felisa oraz Nagroda Publiczności Felix dla najlepszej aktorki. Kolejny ważny dla jej kariery film oraz poważny wkład do filmografii europejskiej to udział w przedsięwzięciu Jirí Menzla „Obsługiwałem angielskiego króla”, w którym Jentsch wciela się w młodą żonę głównego bohatera, bezgranicznie zakochaną w Hitlerze. Wybrana filmografia: 33 sceny z życia - 2007 ..... Julia Obsługiwałem angielskiego króla (Obsluhoval jsem anglického krále) - 2006 ..... Líza Sophie Scholl – ostatnie dni (Sophie Scholl - Die letzten Tage) - 2005 ..... Sophie Scholl Snowland (Schneeland) - 2005 ..... Inna Edukatorzy (Fetten Jahre sind vorbei, Die) - 2004 ..... Jule ------------------------------------------------------------
|
Wklejam dosyc krótka czesc, na razie wiecej nie nabazgralam. Mam nadzieje, ze sie spodoba i wiecej osób przeczyta mój FF. Chociaz na cuda nie licze
Podróż mijała w zawrotnym tempie. Okazało się, że Sara przeczytała we wakacje "Historię Hogwartu", co Hermiona skwitowała głośnym: "Wreszcie ktoś wie od czego zacząć naukę w tej szkole!". Dziewczyny prowadziły długą dyskusję na temat Hogwartu, a Harry i Ron, nie mając lepszego zajęcia, grali w szachy. - To bez sensu! - oznajmił Harry, gdy wieża Rona po raz kolejny zbiła jego króla. - Przecież z Tobą się nie da wygrać! - Nie przesadzaj - odrzekł przyjaciel, ale widać było, że lekko się speszył. - Musisz się bardziej postarać. Kiedy to powiedział, drzwi przedziału otworzyły się i pojawiła się w nich Ginny wraz z Luną Lovegood i Nevillem. - Cześć - rzucili wszyscy troje. - Co porabiacie? Możemy się do was przysiąść? - Jasne - odpowiedziała Hermiona. - Poznajcie Sarę, nowa uczennica, przyjechała ze Stanów. - Och... - Ginny nagle przystanęła z wyrazem zdziwienia na twarzy. Sara spojrzała na nią z zaciekawieniem. - Czy ja cię już gdzieś nie widziałam? - spytała. - Możliwe... - Ginny spłonęła rumieńcem. - Może zagracie z nami partyjkę szachów?- wtrącił Ron, przerywając chwilę niezręcznej ciszy. - Ja wolę eksplodującego durnia - odpowiedziała Luna. - Więc zagrajmy, dołączycie się, dziewczyny? - rzucił Harry. - Ok
Pół godziny później, gdy pociąg zaczął zwalniać, dojeżdżając do stacji Hogsmeade, Harry przebierał się w szatę. Zastanawiał się nad tym, jaki będzie ten szósty już rok w Hogwarcie. Jeszcze we wakacje dużo myślał o tym, że to już przedostatni. Co będzie robił, gdy opuści szkołę? Czy w ogóle zdąży ją skończyć, czy... Nie! Znów przypomniał sobie o złowrogiej przepowiedni, którą usłyszał w czerwcu. Nie, nie chciał o niej myśleć. Obiecał sobie, że nie będzie się tym zadręczał. - Czytaliście nowego "Żonglera"? - z zamyślenia wyrwał go głos Luny. - Ja nie czytałam - odpowiedziała Hermiona, która właśnie próbowała związać swoje niesforne włosy w kitkę. - Ja też nie - przytaknął Ron. - Może powinniście. Jest bardzo ciekawy artykuł o wampirach. Podobno we wakacje jakiś mugol został ugryziony. - I co z tego? - wyrwało się Harry`emu. - Jak to co? Przeciez ten mugol zamieni się teraz w wampira! Musieli do zamknąć w świętym Mungu, uzdrowiciele próbują go jakoś wyleczyć...ale to bardzo trudne. Wyjęła z torby pogniecioną gazetę i pokazała okładkę, na której widniał wielki nietoperz. - Może ktoś jednak chce poczytac? - Ja mogę, jeśli pozwolisz - Sara wzięła od Luny gazetę. - Chyba powinniśmy już iść - zorientował się Neville. - Racja - przytaknęła Hermiona. - Chodź Krzywołapku! Kot Hermiony posłusznie stanął na swoich krzywych łapkach i ruszył za przyjaciółmi.
- Pirszoroczni za mną! - Harry usłyszał za sobą głos Hagrida. - Och, to ja chyba też muszę iść za pierwszorocznymi. Spotkamy się na sali - powiedziała Sara, po czym wbiła się w tłum pierwszaków. Zaraz po tym do przyjaciół podszedł Malfoy. - Nie myślcie, że ona będzie długo po waszej stronie - syknął, a jego goryle zarechotali. - Odwal się, Malfoy! - krzyknął za nim Ron. - Nie może się pogodzić, że córka jego UKOCHANEGO profesora nie ma ochoty na znajomość z nim - skwitowała Hermiona. - Córka profesora? - Luna i Neville wyglądali na bardzo zdziwionych. Ginny znów się zarumieniła. - Co ci jest, Ginny? - zapytał Ron. - Yyy...no... bo ja dodałam jej do kubka Omdlejki Grylażowe... - Co?! - To był pomysł Freda i Georga! Spotkaliśmy ją we wakacje w Dziurawym Kotle, była razem ze Snape`em - Ginny opowiadała ściszonym głosem, ponieważ szli już przez błonia w otoczeniu wielu uczniów. - Miałam dorzuć tabletkę Snape`owi. Fred i George chcieli się w ten sposób zrewanżować mu za te wszystkie krzywdy, których doświadczyli w Hogwarcie - zaśmiała się - Tylko pomyliłam kubki i wrzuciłam Sarze! - To już wiem dlaczego powiedziała, że we wakacje miała problemy przez Omdlejki. - zauważył Harry. - Ale chyba cię nie pamięta? - Nie wiem, mam nadzieje, ze nie powie nic ojcu. - Więc kto jest jej ojcem? - Neville wciąż nie rozumiał. - Snape - odpowiedział krótko Ron. - Co???!!!!! - Ciszej tam! - dobiegł ich głos profesor McGonagall, która czuwała nad tłumem uczniów wchodzących na Wielką Salę. - Przepraszam pani profesor - zająknął się Neville. Weszli do Wielkiej Sali, nic już nie mówiąc.
|
Hmm z mojego punktu widzenia to jedyny sens organizacji tego festiwalu to taki iz ludzie sie spotkaja i nic wiecej. Bylem tam z osoba ktora mieszka tu juz trzydziesci pare lat i co druga osoba sie z nia witala. Gadka - szmatka i dalej przed siebie i znowu nastepni znajomi itd mozna poodnawiac kontakty itp i na tym raczej koneic plusow. Piwo (zywca nie zauwazylem, moze przez sciask ale przynajmniej okocim byl dobry) sprzedawane bylo w tempie ekspresowym, dziewczyny (zdaje misie ze z syreny czy skads) sie dwoily i troily (w sumei otwieranie piwa to nic specjalnego), choc szkoda ze tylko pierogi byly zjadliwe a reszta jakos taki smak miala (jako smakosz powiem sredni) dziwny. Dzieciaki mialy zabawe przynajmniej bo harcerki im malowaly twarze i to ostatni naciagany plus. Jakis ktos gral na bzdziekadelku (ten syntezator) i probowal grac lambade i inne polskei hity typu makarena itp (choc myslalem ze one z innych krajow byly) i nawet w pewnej chwili lekko podchmielony partyzant (tak wygladal z czapeczka i czarnym podskoszulkiem) zaczal tanczyc dosc ciekawe ; powyjsciu po schodkach na gore (po drodze dostalem chyba z piec razy ulotke reklamowa, zdaje sie p. Mekina i chyba najwieksza imprezowiczka w melbourne - tez kolorek moro - je rozdawali ). Scena a na scenie nuda,ja rozumiem ze na 10000 ludzi 10 osob lubi to ogladac, ok ale ile mozna? Kilka kramikow z pamiatkami, sklep z koszulkami, inny z super wysokimi marzami ksiazek i na koniec jeszcze ten glupkowaty tygodnik polski (w zyciu nie czytalem wiekszych bzdur - jak mozna tak pisac?? ). Pogoda owszem dopisala (choc jeszcze po anglii nie przyzwyczailem sie do slonca i 35 stopni) i mozna bylo pochodzic - i ludzie chodzili - zaczynali od polish fest i szli na drugi brzeg do kafejek zeby po nim odpoczac (to chyba nie tak powinno byc), i doszedlem do organizacji - fatalnej - wiadome ze ludzie chca sie napic wiec moze by tak wypadalo zrobic wiecej miejsca na toi zaplanowac gdzie beda kolejki i jakies przejsca a tu nic. Jeszcze bym sobie przypomnial pare spraw ale lepiej je pomine. Zaraz ktos wyskoczy z tym ekstra tekstem ze polacy tylko krytykuja (to tez juz nudne - jak sie nie podoba to zrobie zeby nie bylo nudne a jak wam sie nie chce to nie piszcie), krytykujemy bo mozemy i tyle a jedynym powodemnei jest robienie na zlosc tylko moze ktos to wezmie pod uwage i zmieni cos. Jesli ma to byc polish festival to trzeba zrobic ten festival - pokazac jak wygladaja nasze imprezy i polska obecnie (np moj head chief na studiach dalej uwaza ze jestesmy czescia ZSRR i nie mamy dostepu do morza - a swego czasu spedzil kilka lat w neimczech i anglii!! no ale i tak anglikow z pytaniami typu czy polska to wyspa lub czy mamy tam telewizje, nie przebije ) a jesli ma to byc spotkanie starych kumpli to zmienic nazwe. Fajnie tez by bylo zobaczyc jakis mlodszych ludzi - zainteresowanych jakos naszym krajem (jak juz tak chcecie ich nazywac polakami). Nie wiem kto to organizuje ale moze czas zmienic organizatora i zaczac wspolprace z polska? jakos promocje jej zrobic itp to tak na wstepie
|
Miral i Thog szli szybkim krokiem po zeschniętym błocie. Mocne słońce wysuszyło pozostałe po wczorajszym deszczu błotniste kałuże. Thog podrapał się po brodzie i powiedział:
<br />-Te, Miral. Jak rozumiem, mam ich atakować dopiero, jak oni zaatakują nas, tak?
<br />-Tak, Thog. Mam nadzieje, że ten garbus i reszta jego bandy raczej ze spokojem przyjmą swój los... Ale jeżeli zajdzie potrzeba, popieścisz ich swoim mieczem. Pamiętaj-jeżeli nie będzie potrzeby, nie zabijaj ich. Są potrzebni w pracy przy rozładunku tych narkotyków, Rozumiesz? Staraj się nikogo nie zabić
<br />-Tia-mruknął wojownik i powiedział cicho, do siebie-Jeżeli uda mi się opanować szał, to żadnego nie zabije Wyszczerzył zęby w uśmiechu i ruszył za bardem.
<br />W niedługim czasie doszedli do młynu. Jako, że trudno było im się porozumiewać Miral gestem ręki kazał Thogowi wyjąć broń. Obydwoje zeszli do piwnicy młynu. W końcu dotarli do do jaskini, w której poprzedniego dnia Miral rozmawiał z przemytnikami. Obecnie znajdował się tam troje ludzi: garbus, zajęty pakowaniem narkotyków pół-elf i jakiś przerośnięty człowiek z parszywą mordą. Szef szmuglerów popatrzył na Herbaciarzy ze zdziwieniem
<br />-Kim jesteście, mendy?! Kto was tu zaprosił?!
<br />-Spokojnie-powiedział Miral-To ja, Jezzal. A to mój kumpel, Thog. Przysłał nas tu niejaki Herr Bata, który kazał nam zająć się waszym interesem.
<br />-CO?! O czym ty w ogóle gadasz? Pokręciło cię? Stak, Ilvan-zajmijcie się tymi debilami
<br />Rosły człowiek ruszył z rykiem na Thoga, a pół-elf wyciągnął kuszę i naciągnął bełt. Thog, nie zastanawiając się długo, wyciągnął swój miecz i ruszył na napastnika. Miral przekoziołkował pod wystrzelonym przez pół-elfa bełtem, i, jednym, szybkim ruchem wyciągając rapier, doskoczył do strzelca. Większy herbaciarz sparował cios topora i z okrzykiem wbił swój miecz w ramię osiłka, natomiast pół-elf padł, pchnięty w udo rapierem Mirala. Zanim Cormyrczyk zdążył powstrzymać towarzysza, ten z impetem wbił swój miecz w klatkę piersiową bezbronnego człowieka. Już miał zaatakować garbusa, kiedy Miral krzyknął Thog, wystarczy. Myślę, żeta prezentacja pokazała panu, że nie żartujemy. Nie mylę się? Szef przemytników popatrzył na wijące się w agonii zwłoki swego niedawnego towarzysza i gasnący w oczach Thoga ogień furii. Przełknął głośno ślinę. W tym samym momencie w jaskini zjawił się jeszcze jeden mężczyzna. Był cały mokry, zwabiły go odgłosy walki. Garbus pokazł mu gestem ręki, żeby nie atakował przybyszów, po czym popatrzył na Mirala
<br />-Dobrze więc, po co tu przyszliście?
<br />-Jak już mówiłem, pan Bata chce zawrzeć z wami umowę. Trzeba wam wiedzieć, że teraz w Zapupiu będzie jedna i tylko jedna gildia-nasza gildia. Mój zwierzchnik proponuje wam włączenie waszego interesu do interesów gildii. Całe dochody z przemytu będziecie oddawali jemu, jak na uczciwych łotrów przystało, w zamian za co będziecie otrzymywali żołd i inne przywileje, które przysługują członkom gildii. Aha, żeby nie było wątpliwości-nie możecie odmówić. Na twarzy Miral wystąpił syderczy śmiech. Przemytnik popatrzył na niego z ukosa
<br />-Dobrze.... jak sądze, mam się zgłosić do tego całego Baty powiedział jadowitym głosem. Cormyrczyk popatrzył na niego rozbawiony
<br />-Tak. Idź do do Hobbiciej Nory i pytaj o Herr Batę. Aha, nie radzę ci komukoliwiek mówić cokolwiek o gildii. Mamy kontakty u władz, a niedawno przystąpił do nas pewien dobrze wyszkolony skrytobójca. Trudno żyć z poderżniętym gardłem, nieprawdaż?A przy okazji-jak się nazywasz?
<br />-Tymoin-Garbus pomacał się odruchowo po krtani na wzmiankę o "poderżniętym gardle"
<br />-Dobrze, Tymoin. Do widzenia i pamiętaj-od teraz ty i twoja banda należycie do Herbacianej Gildii.
<br />Thog i Miral oddalili się, odprowadzani przez nienawistne i wystraszone spojrzenia przemytników. Kiedy byli już na ulicy prowadzącej do Hobbiciej Nory Thog zachichotał swoim grubym głosem Miral, widzialeś ich miny? Myślałem, że posikają się w portki! Ale żeśmy ich urządzili i zaśmiał się tubalnym głosem. Miral uśmiechnął sie pod nosem Tak, nieźle. Dobry z Ciebie wojak. Dobrze, że byłeś po mojej stronie Thog klepnął go przyjacielsko w plecy, przez Miral o mało nie wpadł w poidło dla koni. Obydwoje zaśmiali się i poszedli do Herr'a powiedzieć o nowych członkach i dochodach Gildii.
|
|